Jabłka pod kruchą pierzynką

W dniu zabiegu, leżąc w szpitalu, zauważyłam, że w pewnym momencie śmignął mi między korytarzami kumpel z gimnazjum, odziany w biały, lekarski kitel.
– Co tu robisz dzieciaku? – Pomyślałam i cicho zatopiłam się w pościeli. – A jeśli ma tu staż? A jeśli w ramach nauki statystuje przy zabiegach?! – Aż mnie mrowiło na całych plecach kiedy pomyślałam, że za godzinę mogłabym zobaczyć go ponownie, tym razem na sali operacyjnej, majstrującego przy moim kroczu!
Mam nadzieję, że nikomu z moich znajomych nie wpadnie do głowy genialny pomysł zostania lekarzem ginekologiem, bo zrobiłoby się mocno nieswojo. ;]

Czytaj więcej

Łobuz

Niech no tylko wyjdzie z brzucha, niech no tylko ją zobaczę…!
Żeby taki ból w szpitalu mi zafundować i to tuż po swoich własnych 20-tygodniowych połowinkach. To co dopiero będzie wyrabiać po 18-nastych urodzinach?! No kończyny opadają!
lobuz
Przez pierwsze 30 minut po zabiegu byłam przekonana, że moje dziecko to jakiś nieletni przemytnik, który umówił się z lekarzami żeby Ci przekazali mu podczas mojej narkozy nożyczki, aby zrealizować jakiś niecny plan ucieczki. Bogu dzięki, że brzuchatkom też należy się mała dawka kroplówkowego znieczulacza, chociaż się trochę naćpać człowiek może.
No i leżę tu już 3 dzień z wielkimi ciężarówkami, co to lada chwila mogą mi na sali urodzić, ja z tym swoim skromnym, ledwo wystającym zza koszuli nocnej kabrioletem. Raczymy się mortadelami i zimnymi parówkami, popijając całość ciapką kawy zbożowej z mlekiem.
Mmm… Lepiej niż w nadmorskim SPA 😉
 
PS Dziękujemy małej Zuzi za siaty ciuchów. Mamy zapas różowości na pierwsze miesiące!

(więcej…)

Czytaj więcej