Święta dają się lubić

Najpierw zaczęło mnie drażnić dzielenie się opłatkiem – szybkie „nawzajem”, potrójny buziak i uścisk niedźwiedzia skutecznie potrafiły wyprowadzić mnie z równowagi.
Potem to całe jedzenie, ładnie opakowane a tu nagle trach! Dławisz się ością, trup na miejscu.
I te prezenty, same skarpety, szaliki, niepotrzebne bibeloty. Zmarnowany czas, przetracone pieniądze.
Przez zdradliwe ciasta człowiek znowu będzie napuchnięty jak bela.
Kolejki wszędzie, jakaś baba torbą Cię przy kasie szturcha.
No i porządki, jeszcze czeka mnie to cholerne mycie okien dla Jezuska.

(więcej…)

Czytaj więcej