Książę na plastikowym koniu

Przebiega gdzieś koło nas, on w lśniącej zbroi i niebywale gustownych butach, na białym do granic koniu i w wiecznie czystych skarpetkach. A nam głowa się pali i nogi miękną, jakby od tych jego idealnych skarpetek zależał cały nasz przyszły Świat.

Zacznę prosto z mostu: według mnie PAN IDEALNY nie istnieje, ON BYWA, z częstotliwością czterolistnej koniczyny – niby ktoś ją kiedyś widział, ale jak, gdzie i ile szukał? Nie wiadomo.

Znam już kilka całkiem prawdziwych historii gdzie niedoceniane i zmęczone związkiem kobiety szukają sobie odskoczni, wybicia z codzienności i wzniesienia się ponad swoje uśpione, całkiem już suche emocje. Słyszałam o takich, które wytrwale tropią swojego księcia, mimo że w domu wszystko tak bardzo gotowe, dziecko położone, mąż przytulony, mieszkanie wysprzątane. Na stos mają wszystko pięknie poukładane i z pochodnią się do tego zbliżają, podpaloną.

Pani „X”, lat 32, dwójka dzieci szkolno-przedszkolnych, małżeństwo ze stażem brązowym.

Rozmowa styczniowa.

  • On jest taki czuły i tak wie co ja chce teraz usłyszeć. A wiesz jak pięknie o nas mówi? Zależy mu, wiem to. Jest zupełnie inny niż „Y” („Y” to mąż pani „X”), szanuje się z moim zdaniem, łechta mnie fizycznie i emocjonalnie.

  • I co teraz zrobisz?

  • Odejdę do niego. Ułożę sobie na nowo życie, nie jestem jeszcze taka stara.

  • Hardcore!

  • Trochę tak, ale wiesz, co ja mam teraz z tego, życia? Brudne skarpety, kurz i krzyk.

Rozmowa grudniowa.

  • I jak wam?

  • Sama nie wiem, na początku było zupełnie inaczej, tak magicznie. Wiesz, że on tak samo jak „Y” nie wkłada do zmywarki od razu jak zje? I że…

  • …brudne skarpetki rzuca gdzie popadnie? I że jest już mniej uroczy i czarujący? I że zapomina cię komplementować i głaskać po głowie za dobre uczynki? I że cała magia poszła w w cholerę, że bańka prysnęła Ci w twarz i płyn rozlał się po podłodze.

 

_MG_1136-2

 

Nowe jest lepsze. Nowe jest nieodkryte. Bo nowemu się chcę, starać i robić rzeczy niezwykłe, pokazać się z tej najlepszej strony i zakryć swoją nudną twarz, niepomalowaną i pryszczatą.

Zawsze tak jest, ty też tak robiłaś i ty też tak robiłeś.

Prasowałeś sobie spodnie przed randką i kupowałeś płyn do płukania ust. Zakładałaś najpiękniejszą sukienkę i gubiłaś kilogramy.

Umiałeś posprzątać pokój przed jej przyjściem, a ty udawałaś, że wcale tak dużo nie pijesz, nie bekasz i nie pierdzisz.

Obaj mieliście głowę pełną starań i nadludzkich możliwości. Oboje zawsze byliście och, ach i ech, energetycznie lepsi, błogosławieni i wieczni. Na srebrnym koniu mknąłeś na spotkania z nią, a ona dla ciebie swój gęsty blond warkocz spuszczała z wieży. A dzisiaj? Ty w starym Fordzie wiążesz tłumik linką, a ona we włosach ukrywa doczepy. Na tylnym siedzeniu już tylko okruszki biszkoptów i foteliki pełne wrzeszczących dzieci.

Bajka się zatarła i wydaje ci się, że jak taśma w VHSie jest nie do odtworzenia. Więc sięgasz po coś więcej, co obudzi w tobie stare emocję. Piszesz na FB do swojego pierwszego chłopaka, swojej dawnej niespełnionej miłości, dajesz się zaczepić obcej osobie w pociągu, pozwalasz aby przystojny brunet postawił Ci w knajpie drinka, na wieczorze z koleżankami flirtujesz z obcokrajowcem o uroczym akcencie. Płyniesz, czujesz się znowu młoda atrakcyjna i interesująca. Nabierasz pewności siebie i szacunku do swojej osoby. I wiesz, że to od ciebie zależy jak daleko się posuniesz czy pozwolisz sobie całkiem utonąć w tej relacji czy śmigniesz kraulem, nabierzesz rozpędu i wrócisz bezpiecznie na brzeg.

Nie uważam aby tkwienie w starym miało być zawsze dobre, słuszne i trafne, nie tak mają brzmieć te mądrości. Ale naoglądałam się już takich superbohaterów, którzy rzucali wszystko co budowali przez całe życie aby zacząć na nowo. Rozbijali swoje misternie utkane latami rodziny i lecieli za nieznanym by poparzyć się boleśnie i dowiedzieć się, że tej nowej i lepszej jednak też rosną włosy na nogach, a w dodatku nocami goli sobie wąs. A temu idealnemu też trzeba prać gacie i spod łóżka wyciągać skarpetki. Że też trzeba kłócić się o rachunki, za drogą nową sukienkę ukrytą w szafie i wypity prosto z kartonu sok. Że chęć na komplementy blednie a siłą na niestaranie się rośnie.

Bo oni wtedy nie myśleli o tym co będzie za chwile z tym nowym, oni po prostu chcieli. I tak bardzo chcieli, że sobie to wzięli. Stare zabawki rzucając w kąt, nie starając się ich naprawić i odświeżyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *