Matka na wychowawczym

Matki na wychowawczym pragnął uciekać z domu. Jak Kopciuszki chcą zdzierać z siebie fartuchy i w szklanych pantofelkach robić furorę na balu życia. Bo po roku (i jeszcze dłużej!) gotowania, sprzątania, pucowania i matkowania należy się człowiekowi trochę wolności i doświadczenia czegoś nowego, znalezienia swojego niepodeptanego przez nikogo miejsca na Świecie. Chcemy być doceniane i podziwiane, a nie stale umorusane marchewką (oby tylko marchewką!), ze zdartym od sprzątania lakierem na paznokciach.

Dom i to co się w nim codziennie toczy wysysa moją energię do ostatniego kosmyka. Kiedy mój mózg chciałby robić ciągle więcej, WIĘCEJ i WIĘĘĘĘCEJ, to moje ciało o 22:00 jest totalnym flakiem niezdolnym do dalszego funkcjonowania, wkurzonym na siebie i swoje zmęczenie.

Jestem nudziarzem i nie lubię nowych rzeczy, a jednak uważam, że nie ma nic bardziej irytującego niż ciągłe powtarzanie tych samych czynności, budzenia się po to aby wpaść w ustalone, sztywne schematy działania. Uciekam od tego, na razie nieudolnie, wznosząc się w górę jak kurzy nielot, czasem bardziej, a czasem mniej skutecznie. Szukam wolności i nowego, czegoś co pozwoli mi zaspokoić siebie samą jako człowieka i kobietę, a nie tylko jako matkę.

Marzyłam o tym żeby zostać mamą, żeby wtopić się w bycie nią całą sobą. I tak jak chciałam weszłam w tą rolę z radością i ciągle bardzo mi się ona podoba. Jednak po roku, kiedy magiczny macierzyński mija, a ukochane państwo przestaje wspierać matkę polkę finansowo, zrobiło się trochę pusto w mojej głowie, jakby ktoś przestał doceniać moją pracę i moje morale zaczęły spadać rozbijając sobie łeb.

Głowa mi się pali od rzeczy, które powinnam robić regularnie żeby samą siebie zadowolić i zaspokoić. Znajomi, blog, zdjęcia, plan biznesowy, pisanie, nauka, czytanie, sport, sprzątanie, gotowanie, a w tle tego wszystkiego muszę być super mamą i wybitną żoną, człowiekiem na piątkę z plusem.

Głowa mnie boli od ciśnienia, które sobie wtaczam w głowę. Pfff… Powoli, slowmotion, wszystko w slowmotion. Chciałabym, ale się nie da. Wy, matki zarobione, wiem, że też tak macie.

_MG_3390-2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *