Powrót Jeżowej Skórki

No i wracamy do Was z jeżową skórką.
Miesiące milczenia i decyzja o uśpieniu tej małej blogowej działalności wynikała po prostu z braku czasu i niechęci do „ciągnięcia kilku srok za ogon”, nie jestem jakąś specjalną fanką ptactwa 😉


Własna firma, a wraz z nią poświęcenie się swojej fotograficznej i marketingowej pasji na całego, zaowocowały spełnieniem w roli innej niż „matka”, pokazaniem sobie, że poza sprawną zmianą pieluch (pff.. już nawet tego przyszło mi wtedy nierobić!) i idealnym tuleniem do snu swojej latorośli, człowiek ma też inne talenty i motywacje do podnoszenia się z łóżka.

Ale zobaczmy jak to się zaczęło.

Biurokracja, księgowość, dotacja, formalności, ZUUUUUS. Brr… włos mi się jeży na każde z tych haseł, jelita grają melodie sonaty pogrzebowej Chopina, a mózg flaczeje jak kisielowa papka. Są tacy ludzie, którzy przekraczając próg jakiegokolwiek urzędu czują się jak przestępcy, coś jak wyjście ze sklepu bez zakupów i odruchowe zatykanie uszu przed porażeniem dźwiękiem pikającej bramki. I ja tym człowiekiem jestem, winnym jak diabli swojej nieporadności. A jednak moi drodzy, a patrzcie teraz wszyscy, jak prawdziwa lwica korpo podążam przed siebie! Żartuje oczywiście i oczko do Was puszczam, bo kto lwem się nie urodził ten rudej grzywy w rok nie zapuści, a ja w tych sprawach ledwo umiem miauknąć
Ale sednem sprawy jest to, że mimo wszystko już wiem jak to jest dawać swoją pasję innym i cieszyć się tym i jeszcze mieć z czego zapłacić ZUSy i za pierwsze zarobione pieniądze kupić sobie czajnik do biura i w ogóle to biuro mieć i dbać o nie i odkurzać i wychodzić dumnie na „finansowe zero” Myślicie, że nie ma z czego być dumnym? Pff… Ja jestem.

Pozwolić dziecku być ze sobą krócej niż 24h na dobę, rozstawać się z nim na czas mojej pracy i jej przedszkola, wracać do siebie ze stęsknieniem w oczach i pytać ją „jak Ci minął dzień dzieciaku?” nie znając odpowiedzi. To naprawdę fajne uczucie! Polecam każdej Matce Polce, która boi się rozstać ze swoim dzieckiem, której wyjście poza status „matka” wydaje się wkroczeniem do dna piekieł.

A teraz zwrot akcji! Po wszystkich tych mądrościach zawodowych wracam do Was z projektem „Dziecko v 2.0” i brzuchem, który mieści się już tylko w jedne stare spodnie. Będzie o czym czytać.

IMG_9200

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *