Rozwodowa skarpetka

Chowa się w przeróżnych miejscach, pod łóżkiem, za kanapą, w szafce na buty. Czasem potrafi tak w milczeniu przeleżakować dni i tygodnie, a potem wyskakuje w najmniej oczekiwanym momencie, jakby czekała na swój wielki comeback. Jest gorsza od wszelkiego zła, nie, nie.. Ona JEST symbolem zła!

Może być bawełniana, frotte, z domieszką elastanu. Szara, czarna, wściekle czerwona, nie ma to znaczenia bo tak naprawdę chodzi o całokształt zdarzeń, róbstwa i nieróbstwa. Tak wiem, utarło się, że to kobieta szoruje kibel i gotuje obiad. Wychowuje dzieci i urządza mieszkanie. Mniej zarabia ale lepiej czyta bajki na dobranoc. Bla, bla, bla, ewolucyjne stereotypy z domieszką gorzkiej prawdy.

Nie znaczy to jednak, że linie graniczne trzeba tak mocno wyznaczać, do frustracji pokazywać komuś gdzie jego miejsce, wytykać palcem swoje niechlujstwo, bałaganiarstwo i brak szacunku lub to jak ktoś został wychowany, bo może o wychowanie właśnie cała sprawa się rozchodzi. Wścibsko i od zawsze przyglądam się relacjom damsko-męskim, u znajomych, rodziny, w domach obcych, kawiarniach i bulwarach. Schemat „zostawiam to jej bo ona zrobi to lepiej” jest żywy i zwinny jak dżdżownica z odciętym kawałkiem ciała. Babki zajmują się dziećmi kiedy panowie spokojnie pałaszują śniadanie, Panie walczą z kamieniem w łazience, kiedy Pan domu relaksuje się z komórką w kibelku. Tak wiem, brzmi to jak śpiew matki feministki, ale jest w tym wiele prawdy. One ogarniają, pucują i wychowują.

A co najgorsze, uczą się z tym żyć i nie potrafią już przekazywać obowiązków swoim partnerom, przez co upośledzają ich i udziecinniaj. Myślą, że wolą zrobić coś same bo to lepiej i szybciej niż napisanie Panom podręcznika „zrób to po mojej myśli” (nie łudź się chłopcze, bo kobiecie nigdy nie dogodzisz!). Biiiiiip – błąd, największy błąd ever, moja bulwersacja pełna. Jak facet może czegokolwiek się nauczyć jeśli w ogóle mu na to nie pozwalamy? Ty byś się czegoś nauczyła gdyby ktoś nie dał Ci szansy wykonać tego samodzielnie? Nie moja droga, nie załapałabyś nawet o co chodzi… Więc ściśnij pośladki i przeżyj niedoskonałość swojego partnera, pozwól mu popełniać błędy i uczyć się na nich, nawet jeśli to znaczy, że z twojej kuchni śmierdzi spalenizną a Twoje dziecko chodzi odziane w samą pieluchę.

A co jeśli chodzi o kwestie wychowania? O nieee… Wtedy przegrałaś życie, pakuj się i uciekaj 😉 Albo pokaż mu (tak wiem, ciągle wbijam kły w panów) jak wiele masz do zrobienia, ile czasu, pracy i wysiłku kosztuje cię codzienna praca w domu. Poszukajcie punktów, w których możecie liczyć na swoją wzajemną pomoc i wsparcie. Jeśli wybrałaś dobrze mężczyznę swego życia to wyjdziecie z tego bez szwanku, każdy z zachowaną twarzą i w 100% nietkniętą wstydem dumą.

A jeśli się nie lubicie i mieszkacie ze sobą bo „jakoś tak wyszło” to ja nie wiem jak wam pomóc, ręce opadły mi na parkiet bo to dla mnie za dużo. Za dużo myślenia jak na taką godzinę, na ten dzień tygodnia i na ta ilość wypitego wina.

Każdą osobę, która dba o nasz WSPÓLNY dom szlak trafi kiedy po raz setny i niespodziewany znajdzie upchniętą brudną skarpetkę wrzuconą w piekielne czeluście domostwa. Bo to świadczy o tym, że ktoś nie szanuję jego/jejpracy i woli żeby skarpetkę za niego podniósł ktoś inny. To cios poniżej pasa.

Tak więc drodzy Panowie, czasem i drogie Panie, każda symboliczna skarpetka ma swoją konkretną linię życia. W momencie swojego wyprodukowania została zaprogramowana tak aby z naszych stóp lądować prosto w koszu na brudne pranie. Proszę, pozwólmy jej znaleźć drogę do domu, razem uratujmy zagubione skarpetki (nasze małżeństwa i konkubinaty).

_MG_3887

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *